Połączyłam te dwa zdjęcia (mam nadzieję, że Artur nie będzie miał nic przeciw temu): jedno z 1965 roku, drugie 16/08/2009 specjalnie, by opowiedzieć Wam niesamowitą historię. A było tak:
Vishek na SX, którego parkuje przed firmą, znalazł wizytówkę: polskie imię i nazwisko, treść po angielsku: ” Jeśli chcesz sprzedać ten skuter, jestem zainteresowany”. Więc wykonał telefon, by poinformować adresata, że ten skuter NA PEWNO NIE JEST DO SPRZEDANIA.
Od słowa do słowa Panowie umówili się na spotkanie. W niedzielę rano przed furtką saloniku zobaczyłam SX z Vishkiem i wielkiego potwora, motocykl BMW. Długo nam zajęło (Bomblowi i Vishkowi) byśmy z Arturem przeszli na amerykańskie “TY”. Opowiedział nam historię, jak, po co, dlaczego, kiedy, od kiedy i co jeszcze wiąże się z podróżowaniem jednośladem po świecie. Miał 70 sztuk samochodów i bardzo wiele jednośladów, podarował nam egzemplarze swojej książki, i szybko przekonaliśmy się, że pozytywnym wariatem jest takim samym jak my!
Rozstawialiśmy się przedpołudniem, już zaprzyjaźnieni. Mamy bardzo zbieżne i pozytywne, zrozumiałe tylko dla wtajemniczonych wariactwo w sobie.
Artur wybiera się teraz na południe Europy w następną podróż, kiedy wróci, zrelacjonujemy zapewne dłuższe spotkanie. Żałujemy tylko, że Prezes Broda był zajęty innymi, ważnymi zajęciami, bo prócz słowa Lambretta często pojawiały się słowa: Citroen DS i 2CV!

