Ostatni weekend października miał być wycieczkowy potem rodzinny, zakończył się bardzo skuterowo i kosmicznie.
W sobotę chłopcy (Vishek i Broda) zmieniali rurę w Potworze, założyli temu Potworu śliczną owiewkę w kratkę, naprawili lampę w Cappuccino i Vishek coś odkręcał i skręcał w Crame.
A w niedzielę przyjechali do biednego skacowanego Bombla i zaczęła się kosmiczna zabawa nowymi zabaweczkami czyli urządzeniem bluetooth. Co oni mi na wsi wsi narobili: chodzili w kaskach po ulicy i gadali między sobą, pili herbatę w kaskach….
e szkoda gadać popatrzcie. Zdjęcia tylko marne, bo robione IPhone’m. Choć jestem od niego IPhone uzależniona to aparat z niego do niczego.

