I tak na pozór lakoniczna treść
18/09/08
“Z raju dla skuterów, gdzie królują Vespy. Nie piszę o temp. Do zobaczenia w Wwie”
…..a później relacja z wakacji by Klara i oczywiście zapraszamy do galerii
To były piękne wakacje, które dały odetchnąć i pozwoliły uciec na troszkę od jesiennej pogody w Polsce, której zdecydowanie nie mozna określić jako “Polska Złota Jesień”.
To był tydzień spędzony na małej (bo tylko 130 kim długości, a średnio 40 szerokości) wyspie Kos w Grecji, gdzie święci słońce, wieje przyjemny wiatr od morza, każdy miejscowy jest życzliwy, pomocny i mówi po angielsku.
Przede wszystkim jednak dla nas jest to po prostu raj dla maniaków skuterowych. Jazda skuterem na co dzień jest tam sprawą oczywistą. Jeżdżą ludzie w każdym wieku, płci, czy się chcą lansować, czy chcą szybko dojechać do pracy, szkoły, gdziekolwiek….
Wszystkich można podzielić na 2 grupy, pierwsza – Vespy, druga to reszta, ale ani jednej Lambretty… Nikt się nie przejmuje, w jakim stanie jest ich skuter, byleby jeździł.
Obserwując miejscowych to być młodym i niezależnym, znaczy tyle, co posiadać jakąś fajną Vespę po dziadku w superstanie. Każdy jeździ na takim modelu, który był produkowany, gdy on miał właśnie ok. 20 lat.
Wakacje idealne: słońce, niezłe plaże, choć może trochę za słone morze, piękne krajobrazy, które można zwiedzać na 4 kółkach, na 2 kółkach, rowerem, buggy…. Jak się tylko chce. No i te wszędobylskie jak skutery, rozleniwione koty

