Ten sezon jakoś zupełnie nieskuterowy jest. Wiosna potwornie zimna była, potem wszyscy rozjechali się na wakacje. Broda i Vishek, przyjaciół dwóch, spędzili wspólną chwilę na Półwyspie, ale nawet Bomblowi nie udało się do nich dojechać. Dopiero w pierwszy weekend sierpnia zebraliśmy się w końcu prawie wszyscy u Państwa Pingwinostwa w Pingwinowie.
Broda z Vishkiem przyjechali do saloniku około 9 rano. Wszyscy nieprzytomni i zaspani. Zamiast wyciągnąć SX, ruszyliśmy Bombel i Vishek na Potworze. Niespełna 50 m od domu, na mazowieckiej piaszczystej drodze – dokonaliśmy wywrotki. Broda, który za nami jechał – opowiadał, że obrazek był malowniczy. Vishek walczący ze skuterem, Bombel szybujący w powietrzu. Nie poddaliśmy się, otrzepaliśmy piach i ruszyliśmy dalej… Ale na przejeździe kolejowym pod ciężarem, no przecież nie Bombla
urwaliśmy rurę wydechową, zawadzając o szynę. Vishek pojechał zostawić chorego Potwora i zamienić go na SX. W dwie osoby jeździ się SX genialnie, mocny jest i ma bardzo wygodne oparcie dla pasażera. Po dojechaniu do Pingwinowa i zakwaterowaniu, Broda powiedział: “dobrze, że ta rura się urwała, bo po wywrotce, w tym silniku było tyle piachu, że te 40 km jazdy z piachem, który dostal się do gaźnika, mogłoby uszkodzić silnik poważnie.
A potem przyjechał do nas Wojtek S na Burgmanie. Dzielny ten Wojtek rano wrócił z Cieszyna, a mimo to przyjechał, by z nami trochę pobyć.
Pingwin czyścił basen, a potem zaczęły się skoki. Wymyśliliśmy punktowany konkurs. Przygotowaliśmy tabliczki z punktacją i akurat zjechali się znajomi Państwa Pingwinowstwa – zabawa była przednia. Zdjęcia tym razem są tutaj. Zapraszamy!

