Po powrocie z EuroLambretty 2008 Vishek znalazł Peter’a albo Peter Vishka w Facebooku. Początkowo trochę wspomnień, potem korespondowali sobie na temat możliwości tuningowych silnika w Lambrettcie, gdzieś do wspólnych znajomych Peter’a w Facebooku dołączył Broda.
Dni płynęły raz szybciej, raz wolniej …i jak grom z jasnego nieba przekazał nam Vishek z Facebooka wiadomość mailową zatytułowaną “Trip to Poland”.
Po przeprowadzeniu przez Vishka ożywionej korespondencji dotyczącej ustalania szczegółów tej podróży, zostało zwołane walne zgromadzenie Klubu i jego Przyjaciół. W uroczej knajpce, niedaleko warszawskich Łazienek, ekipa zaczęła ustalać szczegóły ugoszczenia Wyspiarzy.
Planów wysnuliśmy na ok. 2-tygodniowy sprint nie tylko po Warszawie ale całej Polsce [od Warszawy, przez Puszczę Białowieską, Kazimierz Dolny, Kraków, Zakopane, Kanały Elbląskie po Wrocław. Dobrze, że myśl o Poj. Suwalski szybko porzuciliśmy]
Stanęło na polskim obiedzie, zwiedzaniu Warszawy i wycieczce na południe Polski ale wg. upodobań i pragnień Anglików.
…I malutkim incydencie: Vishek wracając do domu Potworem [a byliśmy w knajpce oddalonej od jego domu o 0.5 km] dokonał wywrotki. O szczegółach niech opowie sam, natomiast wnioski nomen omen pozytywne: nic się nie stało poza b. dotkliwymi stłuczeniami, a już wie, ten nasz Vishek, jak to jest leżeć na asfalcie i na co trzeba uważać.
Zapadła codzienna, zabiegana między pracą a domem – nazwijmy ją ciszą. Do pamiętnego poniedziałku 15/09/2008 mail od Petera kończący się ” See you soon Pete” i stało się miłą rzeczywistością.
Był wieczór, pogoda iście wyspiarska: szaro, mokro i niezbyt ciepło. Bombel wybiegł z pracy wcześniej, by pomóc przy obiedzie w rodzinnym domu Brody, ale z 17 zrobiła się 19. Wiedzieliśmy już, że polski obiad przekłamy na następny dzień…. i zostały tylko bomblowe kanapki.

